Dzieciństwo Karola Wojtyły

Z Centrum Myśli Jana Pawła II - WIKIJP2
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Dzieciństwo Karola Wojtyły. Przyszły papież - Polak urodził się 18 maja 1920 roku w Wadowicach, mieście oddalonym o około 50 km na południowy-zachód od Krakowa. Wojtyła spędził tam pierwsze 18 lat swego życia.

Najmłodsze lata

Chrzest

Karol był trzecim po Edmundzie Wojtyle (urodznym w 1906 roku) i Oldze Wojtyle (zmarłej w dniu narodzin w 1916 roku) dzieckiem Karola Wojtyły seniora i Emilii z Kaczorowskich Wojtyłowej. Chrzest święty przyjął w kościele parafialnym p.w. Najświętszej Marii Panny w Wadowicach 20 czerwca 1920 roku. Szafarzem sakramentu był ks. Franciszek Żak. W księgach parafialnych chrzest odnotowano na stronie 549 pod numerem 671. Rodzicami chrzestnymi byli Józef Kuśnierczyk i Maria Wiadrowska[1]. Edmund i Karol Wojtyłowie mieli jeszcze siostrę Olgę, która jednak zmarła tuż po urodzeniu.

Uniknięcie aborcji

W 2013 roku dziennikarka i autorka Milena Kindziuk w swojej książce Matka Papieża dotyczącej postaci Emilii Wojtyłowej, przekazała nieznaną do tej pory informację, iż ginekolog prowadzący ciążę kobiety miał twierdzić, iż istnieje zagrożenie donoszenia żywego dziecka i miał sugerować Wojtyłowej dokonanie aborcji[2].

Wczesne dzieciństwo

W latach międzywojennych z powodu braku szerzej rozwiniętego systemu przedszkolnego, do czasu rozpoczęcia nauki w szkole powszechnej (podstawowej) dzieci spędzały swoje najmłodsze lata pod opieką rodziców i bawiąc się z równieśnikami. Według relacji niektórych mieszkańców Wadowic, matka Karola Wojtyły często spacerowała po miasteczku z wózkiem, chwaląc się sąsiadkom i znajomym: "Zobaczycie, że mój mały Lolek będzie kiedyś wielkim człowiekiem"[3]. Latem Wojtyła, podobnie jak inne dzieci kąpał sie w rzece Skawie, a zimą ślizgał się na zamarzniętej wodzie. Najczęściej jednak chłopcy wspólnie grali w piłkę, a młody "Lolek", jak nazywała Wojtyłę rodzina i otoczenie najchętniej znajdował się na pozycji bramkarza. Wśród rówieśników Wojtyły było wielu chłopców narodowości żydowskiej, w tym jego bliski i wieloletni przyjaciel Jerzy Kluger[4].

Lata szkoły powszechnej

W 1926 roku Wojtyła rozpoczął naukę w czteroklasowej szkole powszechnej. Weług relacji świadków, już w tym okresie wyróżniał się wzorowym zachowaniem i życzliwością wobec innych uczniów.

Śmierć matki i brata

W roku 1929, gdy Karol miał przystąpić do Pierwszej Komunii świętej, z powodu zapalenia mięśnia sercowego zmarła Emilia Wojtyłowa. Trzy lata później umarł również brat przyszłego papieża, Edmund w wyniku zakażenia płonicą podczas pracy w szpitalu w Bielsku[5].

Mniej więcej w tym samym czasie młody Wojtyła rozpoczął służbę ministrancką w rodzinnej parafii. Już jako Biskup Rzymu, tak wspominał lata po śmierci matki i brata:

Matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią św. w wieku 9 lat i dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży. Po jej śmierci, a następnie po śmierci mojego starszego Brata zostaliśmy we dwójkę z Ojcem. Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy ze sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego Ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium.
Dar i Tajemnica, Kraków 1996, s. 22[6].


Andre Frossard podał z kolei inną relację dotyczącą wpływu Karola Wojtyły seniora na życie religijne jego syna:

W wieku dziesięciu, dwunastu lat byłem ministrantem, ale muszę wyznać, że niezbyt gorliwym. Moja matka już nie żyła... Mój ojciec, spostrzegłszy moje niezdyscyplinowanie, powiedział pewnego dnia: „Nie jesteś dobrym ministrantem. Nie modlisz się dosyć do Ducha Świętego. Powinieneś się modlić do Niego”. I pokazał mi jakąś modlitwę.(...) Nie zapomniałem jej. Była to ważna lekcja duchowa, trwalsza i silniejsza niż wszystkie, jakie mogłem wyciągnąć w następstwie lektur czy nauczania, które odebrałem. Z jakim przekonaniem mówił do mnie Ojciec! Jeszcze dziś słyszę jego głos.
— A. Frossard, Portret Jana Pawła II, s. 28[7].


Niedługo po śmierci matki, w 1930 roku, Wojtyła wraz z ojcem udał się na pielgrzymkę do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. W tym czasie nawiązuje z ojcem coraz głębszy kontakt na płaszczyźnie duchowej. Obydwaj wspólnie odmawiają różaniec, czytają Pismo Święte i adorują Najświętszy Sakrament. Ojciec uczył go również śpiewu piosenek żołnierskich i patriotycznych[8].

Wojtyła często nawiedzał także sanktuarium oo. karmelitów trzewiczkowych na wadowickiej Górce.

Nauka w gimnazjum

W 1930 roku Wojtyła zaczął uczęszczać do Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Marcina Wadowity mieszczącym się przy ulicy Mickiewicza 16. W okresie młodości przyszłego papieża, kurs w gimnazjum trwał 8 lat. Już wtedy przyszły papieża przejawiał duże zdolności do przedmiotów humanistycznych - obok religii wykazywał duże zainteresowanie językiem polskim, łaciną i greką. W ostatnich latach nauki rozpoczął sie również czas jego fascynacji teatrem i twórczością polskich romantyków. Grał w licznych przedstawieniach szkolnego teatru, m. in. występując w adaptacjach Antygony, Balladyny i Nie-boskiej komedii. Katachetą Wojtyły w gimnazjum był ks. Edward Zacher.

Po zdaniu egzaminu maturalnego w 1938 roku, Karol Wojtyła zapisał się na wydział polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i w związku z tym wraz z ojcem przeprowadził się do Krakowa.

Jan Paweł II o czasach wadowickich

Papież czesto wracał do pierwszych lat swojego życia spędzonych w Wadowicach. Po raz pierwszy wspomniał o tym podczas Pielgrzymki zagranicznej (2) podczas odwiedzin rodzinnego miasta 7 czerwca 1979 roku:

Kiedy patrzę wstecz, widzę, jak droga mojego życia poprzez środowisko tutejsze, poprzez parafię, poprzez moją rodzinę, prowadzi mnie do jednego miejsca, do chrzcielnicy w wadowickim kościele parafialnym. Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela mojego, do wspólnoty Jego Kościoła w dniu 20 czerwca 1920 roku. Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku tysiąclecia chrztu Polski jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem uczyniłem to po raz drugi, jak przypomniał ksiądz prałat, na 50 rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako następca św. Piotra. I mogłem jeszcze raz spojrzeć w oblicze Matki Nieustającej Pomocy w Jej wadowickim obrazie. A was wszystkich proszę, abyście przed wizerunkiem tej Matki otaczali mnie nieustanną modlitwą.
— Przemówienie do mieszkańców Wadowic, 7 czerwca 1979 roku[9].


Najwięcej zaś żywych wspomnień dotyczących okresu dzieciństwa przekazał trzydzieści lat później, podczas Pielgrzymki zagranicznej (87):

Z głęboką czcią całuję też próg domu Bożego — wadowickiej fary, a w niej chrzcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa i przyjęty do wspólnoty Jego Kościoła. W tej świątyni przystąpiłem do pierwszej spowiedzi i Komunii św. Tu byłem ministrantem. Tu dziękowałem Bogu za dar kapłaństwa i — już jako arcybiskup krakowski — tu przeżywałem swój srebrny jubileusz kapłański. Ile dobra, ile łask wyniosłem z tej świątyni i z tej parafialnej wspólnoty, wie jedynie Ten, który jest Dawcą wszelkich łask. Jemu, Bogu w Trójcy jedynemu, oddaję dziś chwałę na progu tego kościoła.

W końcu, [jak za dawnych lat] z dziecięcą ufnością kieruję swe kroki do Świętokrzyskiej kaplicy, aby na nowo spojrzeć w oblicze Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jej wadowickim Obrazie. Czynię to z tym większą radością, że dane mi jest dzisiaj ozdobić ten wizerunek koronami, na znak naszej miłości ku Matce Zbawiciela.

Jeżeli dobrze pamiętam, to ten dom znajduje się przy ulicy Mickiewicza. Ta ulica prowadzi w kierunku Choczni. Przy niej znajduje się gimnazjum. Gimnazjum imieniem Marcina Wadowity, którego byłem uczniem przez osiem lat. Na tyle szkoły podstawowej powszechnej tu w tym budynku, w którym jest również Zarząd Miasta, Magistrat. Potem przeszedłem do gimnazjum, a z gimnazjum chodziło się do „Sokoła”, na gimnastykę. Chodziło się także do „Sokoła” na przedstawienia. Wspominam Mieczysława Kotlarczyka, wielkiego twórcę teatru słowa. Wspominam moich kolegów i koleżanki z Wadowic Halinę Królikiewiczówną-Kwiatkowską. Wspominam też Zbyszka Siłkowskiego, nieżyjącego, w tym domu. W domu, który należał do państwa Homme. Wiele wspomnień. W każdym razie tu w tym mieście Wadowicach wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął, i kapłaństwo się zaczęło. To jest łatwiej wyśpiewać niż wykonać. To już raz słyszałem w Gorzowie. To już raz słyszałem w Gorzowie. Daj Boże, żeby się spełniło. A więc tam jest ulica Mickiewicza, tam jest Zatorska, tak, tu jest Krakowska. Tam jest dawny Zbożny Rynek, dawny. A tam jest Choczenka. A tam za nami jest Skawa. A tutaj była księgarnia „Foltyna”. Jest jeszcze? Nie. A w tamtym domu mieszkał Jurek Kluger. A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Że myśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze. A tam w dół, od gimnazjum w górę idzie ulica Słowackiego. A tu Karmelicka. Dalej jest park, park TUMWiO Towarzystwo Utrzymania …, TUMWiO, Miasta i Okolicy Wadowic, tak? Nie zapomina się tak łatwo. A tu jest ulica Tatrzańska, dalej jest cmentarz, potem jest Parafia św. Piotra. Potem jest za Parafią św. Piotra, jest Gorzeń. Gorzeń, to i Dzwonek. Z Gorzenia schodzi się do Skawy. Po drugiej stronie jest Góra Jaroszowska. I tak dalej, aż pod Kalwarię. Co jest za Kopcem? … Za Kopcem jest Klecza Dolna. Za Kleczą Dolną jest Klecza Górna. Za Kleczą Górną jest Barwałd, Kalwaria Zebrzydowska, i już. No, dość tych wspominań. Ten dom należy do pani Marii Rodzińskiej. Przy ulicy 3 Maja były koszary 12 Pułku Piechoty. Na 11-ego Listopada, na 3-ego maja były tutaj uroczystości na Rynku. Msza św. Polowa, potem defilada przed koszarami. My też braliśmy w tym udział jako studenci należący do „Legii”, jeszcze nie akademickiej. I tak do wojny. A ten dom był dla mnie szczególnie gościnny. Tu miałem prymicje, po święceniach kapłańskich, i biskupich, i kardynalskich. Wiele razy w domu u państwa Hommów, czyli Zbyszka Siłkowskiego. ] Codziennie ich wspominam. A na scenie wadowickiej sięgaliśmy po największe utwory klasyków poczynając od „Antygony”. Nie wiem czy dzisiaj jeszcze tak jest.
— Przemówienie do Wadowiczan, 16 czerwca 1999 roku[10].


Przypisy

Bibliografia

  • Milena Kindziuk, Matka Papieża, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2013. ISBN 8324027729. W bibliotece.jpg
  • Jan Paweł II, Dar i Tajemnica. W pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, Kraków 1996. ISBN 8370973248. W bibliotece.jpg
  • Mieczysław Maliński, Życiorys Karola Wojtyły, Michalineum, Warszawa-Kraków 1987. ISBN 8370190219. W bibliotece.jpg
  • George Weigel, Świadek nadziei. Biografia papieża Jana Pawła II, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2012. ISBN 8324022335. W bibliotece.jpg

Linki zewnętrzne

Zobacz także